łukasz grabania

W świecie materialnym mam dobrze prosperującą firmę, której poświęcam 2-4 godziny dziennie, a w najbliższej przyszłości chciałbym jeszcze mniej. Mam parę sztuk ubrań, które bardzo lubię oraz garderobę wypełnioną garniturami i koszulami, których prawdopodobnie nigdy już nie założę, ale nie dojrzałem jeszcze do tego, żeby się z nimi pożegnać. Te rzeczy służą mi do tego, żeby nie było widać pustego miejsca.

 

Mam kilka rzeczy, które naprawdę lubię np. czajnik z możliwością ustawienia temperatury, struktury do wody, matę do jogi, telefon z którego puszczam muzykę, długopis, kilka kartek, na których napisałem ten tekst i komputer, na którym właśnie go przepisuję. Mam też dużo więcej rzeczy, ale większość z nich mam tylko po to, żeby nie mieć pustki w mieszkaniu.

moja historia

o mnie

W świecie materialnym mam dobrze prosperującą firmę, której poświęcam około 4 godzin dziennie, a w najbliższej przyszłości chciałbym jeszcze mniej. Mam parę sztuk ubrań, które bardzo lubię oraz garderobę wypełnioną garniturami i koszulami, których prawdopodobnie nigdy już nie założę, ale nie dojrzałem jeszcze do tego, żeby się z nimi pożegnać. Te rzeczy służą mi do tego, żeby nie było widać pustego miejsca.

 

Mam kilka rzeczy, które naprawdę lubię np. czajnik z możliwością ustawienia temperatury, strukturyzator do wody, matę do jogi, telefon z którego puszczam muzykę, długopis, kilka kartek, na których napisałem ten tekst i komputer, na którym właśnie go przepisuję. Mam też dużo więcej rzeczy, ale większości z nich do niczego nie potrzebuję.

Wchodząc w „dorosłe” życie byłem mocno pogubiony. Sens mojemu życiu nadawała praca i status społeczny, który kupowałem za pieniądze, które z niej czerpałem. Z dzisiejszej perspektywy powiedziałbym, że byłem niewolnikiem, chociaż wtedy wydawało mi się, że byłem królem życia. Dużo pracowałem, często po 12 godzin dziennie, czasem dłużej. Cała ta praca wiązała się z wielkim stresem, którego nie byłem jeszcze wtedy świadomy. Żeby odreagować w weekend wypijałem morze alkoholu i wciągałem kokainę. Wtedy wydawało mi się, że to „tak dla rozrywki”, że to normalne, bo przecież wszyscy wokół tak robią, tylko nikt nie mówi o tym głośno. Na początku 2020 roku kupiłem swoje wymarzone mieszkanie, które ceniłem przede wszystkim za to, że podkreślało mój status społeczny (z resztą jak wszystko, co wtedy kupowałem).

 

Zacząłem czuć w sobie pustkę, której nie byłem w stanie niczym przykryć. Próbowałem kupować więcej rzeczy, które miały uczynić mnie szczęśliwym, ale to złudne uczucie szczęścia trwało tylko chwilę, bo zaraz potrzebowałem czegoś nowego. Nie chciałem wejść w żadną dłuższą relację. Kiedy w końcu poznałem dziewczynę, z którą wspólnie zamieszkałem to nie potrafiłem jej pokochać. Cały czas czułem, że coś jest nie tak, że czegoś mi brakuje. Nie byłem z nią szczęśliwy, ale za wszelką cenę chciałem ją mieć przy sobie. Manipulowałem sytuacją, tak żeby czuła się ode mnie zależna. W pewnym momencie i tak odeszła zostawiając mnie samego ze sobą. I tak zaczęła się moja podróż…

jak to się zaczęło

Największymi wartościami są dziś dla mnie wolność i autentyczność

Z każdym dniem staję się szczęśliwszy

Doceniam to, że jestem, że mam wokół siebie ludzi. Chciałem napisać, że samych wspaniałych, ale zależy mi na tym, żeby być szczerym. Prawdę mówiąc różnie to bywa. Uczę się przyjmować życie takim, jakie jest.

 

Kiedy ktoś nie jest wobec mnie życzliwy, to staram się zobaczyć w nim człowieka. Wiem, że przeżywa w sobie coś, co powoduje, że postępuje w ten, a nie inny sposób. Kiedy ktoś siłą próbuje mi narzucić swoje zdanie dziś mogę się w głębi ducha uśmiechnąć i pozostać przy swoim. Jeszcze niedawno podniósłbym głos i odpowiedział wyrażając swoją złość. Dzisiaj robię tak o wiele rzadziej. Rzadziej pojawia się uczucie złości, a jak już się pojawia, to przychodzi też myśl, jak ją najlepiej wyrazić. Często wybieram wtedy krótkie nie, bo coraz rzadziej czuję potrzebę, żeby się komuś tłumaczyć.

NEWSLETTER

Zapisz się na newsletter, a będę na bieżąco informował Cię, czym się dokładnie zajmuję i ogólnie tym, co u mnie słychać.